Chińskie plany wobec Arktyki, AMERYCE nie pozostają obojętne

Nadchodzi walka o Arktykę. AMERYCE planują pokaz siły w stosunku do Chin

Amerykański sekretarz marynarki wojennej, Richard Spencer na początku 2019 roku poinformował o planach USA na powiększenie obecności okrętów wojennych po Arktyce. Waszyngton chce powziąć ten krok, by przeciwstawić się planom arktycznej ekspansji, które od niedawna komunikuje Pekin.

Spencer przy wywiadzie dla dziennika "The Wall Street Journal" mówił, że amerykańska marynarka rozważa prowadzenie na terenie Arktyki tzw. manewrów swobody żeglugi (Freedom of Navigation, FONOP). Polegają one na tymże, że w określonej poprzez międzynarodowe prawo morskie odległości (główną granicą jest 12 mil morskich) od spornego terytorium przepływa okręt wojenny.

Manewry tego typu prowadzone są od 2015 roku przez amerykańskie okręty wojenne na terenie Morza Południowochińskiego, spornego akwenu Azji, do którego przeważającej mnogości roszczą sobie prawa Chiny.

Swoboda żeglugi również w Arktyce

Nie zgadzają się na to państwa regionu traktujące Morze Południowochińskie jako obszar wielu interesów, a nie tylko wewnętrzne morze Chin. Spór z Pekinem toczy Wietnam, Filipiny, Malezja, Tajwan, Indonezja oraz Brunei. 12 lipca 2016 r. Międzynarodowy Trybunał ds. Morza z Hagi rozstrzygnął krzywdę wniesioną przez Filipiny w stosunku do chińskich roszczeń. Pekin przegrał z kretesem, oddalono chińskie argumenty o historycznych warunkach do wysp i do odwiedzenia tego, by sporne urywki skał były na tyle duże i samodzielne, by mieć prawo do wyłącznych wód przybrzeżnych.

Według propozycje Richarda Spencera Arktyka mogłaby stać się kolejnym obszarem operacji typu FONOP oraz potencjalnych spięć z Chinami. Marynarka liczy się wraz z rozmieszczeniem swoich sił w bazie Adak na Alasce. Była ona wykorzystywana przez amerykańskie wojska w czasie Zimnej Wojny między 1942 i 1997 rokiem. US Navy nie przeprowadziła dotąd nawet jednego manewru swobody żeglugi w rejonie Arktyki. Spencer twierdzi, że jego żołnierze nauczą się, jak funkcjonować w trudnym klimacie tegoż regionu.

Chińskie roszczenia wobec Arktyki

Amerykańskie plany są odpowiedzią na zaliczenie Arktyki przez Chiny do oryginalnej inicjatywy Polarnego Jedwabnego Szlaku. 26 stycznia 2018 roku kalendarzowego rząd w Pekinie przedstawił białą księgę poświęconą arktycznej strategii. Podkreślono w pani a wieloletnią obecność Chin po rejonie zarówno pod aspektem badawczym, oraz handlowym. Sam kraj nazwano położonym przy bezpośredniej bliskości Arktyki (w wersji angielskiej użyto terminu "near-Arctic state").

Określenie spowodowało medialną burzę na świecie, ponieważ najdalej w północ wysunięty punkt Chin leży powyżej 53. równoleżnika (dokładnie 53°33'). Dla zestawienia najdalej wysunięty na północ punkt Polski leży wciąż dalej na północy, ponieważ na 54°40'. Sam Pekin położony jest bardziej w południe niż Rzym.

Chińczycy szacują, że możliwość transportowania towarów morską trasą przez Arktykę skróciłaby opanowanie między azjatyckimi an europejskimi portami do 40 proc. Można by także za pomocą niej zaoszczędzić jedną piątą kosztów paliwa wobec dotychczasowej drogi przez Kanał Sueski. Pojawiały się także propozycje inicjatyw ekonomicznych wraz z Finlandii i Norwegii, które zakładałyby wytyczenie nowego szlaku przez Arktykę. Jego wartość szacowano na 3, czterech mld dolarów, czyli skromniej więcej tyle, ile wynosi wartość towarów transportowanych co roku przez Morze Południowochińskie.

Arktyka staje się raz za razem bardziej popularnym kierunkiem turystycznym dla obywateli Państwa Środka. Takie wyjazdy nazywa się po chińsku dosłownie "dogłębnymi/pogłębionymi podróżami", na które decydują się żądni ekstremalnych przygód i wrażeń turyści. Pekin buduje także swoją frekwencja ekonomiczną w regionie, inwestując na Grenlandii (11, 6 proc. PKB) oraz Islandii (6 proc. ).

Brazylia ścina wydatki. Przez skandal korupcyjny Ze świata