Afera podsłuchowa na świecie. «To interesuje inwestorów i Brukselę»  Informacje

Temat: Afera taśmowa w rządzie Tuska

  • Afera podsłuchowa zachwiała reputacją NBP
  • Belka: prace nad zmianą ustawy o NBP zaczęły się w tej chwili w 2011 roku
  • Karpiński: ja to mam trudność Burego, którego mogę wyj... ć w kosmos
  • Bloomberg: jeśli Belka nie zrezygnuje, powinien zostać zwolniony
  • Prof. Winiecki dla TVN24 Biznes i Świat: nie zaakceptować ma potrzeby dymisji prof. Belki

Media na świecie różnie komentują kwestię tzw. afery podsłuchowej. Frakcja, zwłaszcza tych ekonomicznych skupia się na prezesie NBP - Prasa ekonomiczna pisze bardzo dużo, przede wszelkim o Marku Belce a mianowicie podkreślił w TVN24 Łukasz Lipiński z Polityki Insight.

Jak pisaliśmy, ostro o szefie NBP pisze Bloomber w komentarzu Renoma Gilberta. Jego zdaniem jeżeli Belka sam nie zrezygnuje, powinien zostać odwołany.

Łukasz Lipiński podkreślił, hdy "do tej pory duża liczba mediów opisywała przede wszelkim sytuację lub starała się ją opisać". - Komentarzy nie było za wiele. Także z tego względu, że polska afera rządowa nie

Bloomberg: o ile Belka nie zrezygnuje, powinien zostać zwolniony

jest głównym przedmiotem zainteresowania opinii publicznej w Wielkiej Brytanii lub we Francji - ocenił.

Różne punkty widzenia

Zdaniem analityka "są dwie grupy czytelników, do których te informacje docierają, więcej niż do innych - inwestorzy, osoby związane z gospodarką. - Prasa produkcyjna pisze bardzo dużo przede wszystkim o Marku Belce. Drugim kanałem jest otoczenie brukselskie, wszyscy, którzy oczekują na nową Komisję Europejską. Tutaj jest trochę więcej komentarzy o Polsce - powiedział Lipiński.

- One są mieszane. Wydaje się niezwykle krytyczny komentarz Marka Gilberta w Bloombergu. Ale już w BusinessWeek, który to jest tego samego wydawcy jest dosyć przychylna sylwetka Marka Belki. Także dzięki razie te komentarze istnieją mieszane - dodał.

Według Lipińskiego "zagraniczna prasa wie jeszcze mniej niż ta krajowa". - Dosyć sporo jest tekstów przy amerykańskiej prasie, które sugerują, że być może jakiś człowiek z zewnątrz mógł być w to zaangażowany. W niektórych gazetach jest wskazanie w służby rosyjskie - podkreślił.