ISIS i dżihad - ekspert wyjaśnia związki terroryzmu wraz z islamem

Zamachy i terroryści ISIS w Europie a mianowicie ekspert tłumaczy, co określa dla nich dżihad

Zamachy we Francji, Belgii, Niemczech czy USA wzbudziły na Zachodzie panikę i dużo złych emocji wobec wyznawców islamu. Ale czy musimy bardziej bać się terroryzmu ISIS, niż dla przykładu Al-Kaidy? - Od kilkunastu lat dżihadyści mówią, że będą zabijać nas na Zachodzie. Tylko pierwszy raz wydaje się, że osiągnęli masę krytyczną ludzi do realizowania tychże planów - mówi Business Insiderowi dr Kacper Rękawek, ekspert ds. terroryzmu internacjonalnego z Polskiego Instytut Kwestii Międzynarodowych.

Dr Kacper Rękawek - specjalista ds. terroryzmu międzynarodowego, analityk po projekcie bezpieczeństwo europejskie i przemysł obronny w Naszym Instytucie Spraw Międzynarodowych, profesor akademicki, doktor nauk społecznych na Queen’s University Belfast. Autor pierwszego studium porównawczego frakcji Irlandzkiej Armii Republikańskiej (Irish Republican Terrorism and Politics: Comparative study of the Official and Provisional IRA), która ukazała się nakładem Routledge w 2011 r. oraz innych publikacji z dziedziny terroryzmu internacjonalnego. Od września br. kierownik zespołu badań nad obronnością i bezpieczeństwem GLOBSEC Policy Institute w Bratysławie.

Foto: Magdalena Pawluczuk / PISM Dr Kacper Rękawek

W ostatnich miesiącach poprzez Europę przelała się fala paniki w związku wraz z zamachami. Za każdym wspólnie ISIS “bierze odpowiedzialność” zbytnio te ataki, a fast i tak nie przebywamy w stanie stwierdzić, bądź to faktycznie oni organizowali lub inspirowali. Państwo Islamskie teraz będzie brało odpowiedzialność za wszystkie krwawe zamachy na Zachodzie?

Dr Kacper Rękawek: Wbrew pozorom, da się tę kwestię łatwo wyjaśnić. ISIS nawołuje do odwiedzenia takich ataków od jakie możliwości najmniej dwóch lat - i powtórzyli to zanim Ramadanem w maju tego roku. Wówczas Abu Mohammad Al-Adnani (rzecznik ISIS, szef syryjskiej części organizacji jak i również jej operacji zagranicznych a mianowicie przyp. red. ) mówił o pewnej misji: jeśli nie możesz do nas przyjechać, ktoś zamyka ci drogę do dżihadu, to ty otwórz drzwi dżihadu u siebie. Mam odczucie, że źle interpretujemy przy przypadków tych zamachów postępowanie ISIS, bo jak wyłącznie dzieje się coś kiepskiego w Europie, podejrzewamy, iż Państwo Islamskie chętnie przyjmie się do wszystkiego. Ale proszę zauważyć, hdy w Londynie Somalijczyk, otóż kojarzony z muzułmaninem, zabija Europejkę nożem, an ISIS milczy.

Dlaczego? Jakim sposobem działa mechanizm brania odpowiedzialności za ataki przez ISIS?

Organizacja ta stosuje pewną zasadę działania w sprawy odpowiedzialności: usłyszysz o ataku od nas. Kiedy własny oficjalny kanał kontaktowy, błogosławiony przez przywódców, w zdefiniowany sposób poinformuje cię, że ta osoba była z ISIS, a my później opublikujemy jej wyznanie złożenia przysięgi na wierność kalifowi. Jeśli tego elementu nie ma, to nie jest wówczas ISIS. W Belgii, po przypadku ataku w Charleroi, jeszcze takiego śladu nie odnaleziono, ale być ma możliwość policja znajdzie tam np. nagranie w komórce. To może być testament audio czy nawet zwykły list, ale musi wystąpić przypisanie się sprawcy zamachu do sprawy dżihadu. Przez ten akt składa się przysięgę na wierność. To już nie Al-Kaida, która zaprasza i rekrutuje.

Czyli w zasadzie terrorysta może być związany z ISIS, może wyznać mu wierność, ale nie być członkiem rdzennej organizacji?

Właśnie. Warunki bycia w ISIS istnieją dwa: albo przebywasz w jądrze, w Jordani i Iraku albo masz możliwość być naszym członkiem, jeśli dokonasz czegoś na kwestia idei naszego dżihadu. Jak i również wspomniany Al-Adnani mówi wyznawcom: jak nie możesz zabić, to chociaż rzuć kamieniem, w głowę, otruj, uduś, potrąć samochodem. Zrób troszkę, ale nagraj to, zarejestruj. Musisz pokazać i upublicznić swoje oddanie odrzucić organizacji - ISIS odrzucić lubi tego określenia - ale państwu. Jeśli upublicznisz to wyznanie, to chociażby jeśli atak się nie zaakceptować uda, ISIS o tymże opowie, że zostałeś błogosławionym żołnierzem kalifatu. Takie oznajmienie wypuszczane jest przez “zaprzyjaźnioną” z Państwem Islamskim agencję prasową Al-Amak, później natomiast, np. w internecie, ISIS umieszcza różnymi kanałami samo nagranie wiary. Czy zatem ISIS inspiruje do ludzi zamachów? Tak, nawołują do nich i mają w tym pewną metodologię.

Foto: Get Viral News / YouTube Abu Mohammed Al-Adnani, szef ISIS po Syrii

Czy w takim przypadku Państwo Islamskie także kontroluje jak i również organizuje te zamachy, bądź ogranicza się do inspirowania? Na ile siatka naszej organizacji jest rozwinięta w Europie?

Zadajmy sobie zapytanie: czy na terenie Europy jest człowiek lub kilku ludzi, którzy koordynują zamachowców i mają ich rozmiary w telefonie? Raczej nie, bo to by stało się ryzykowne. Ostatnio zaczęły wyciekać plany departamentu operacji powierzchownych ISIS. I tam istnieją plany aktywizowania takich agentów-śpiochów i koordynowania przez nich zamachów takich jak przy St. Etienne czy po Wurzburgu. Możliwe więc, iż ISIS miało wcześniej zaplanowaną koordynację takich działań, wysłali odpowiednio wcześniej określoną liczbę ludzi do Europy, jacy teraz stanowią pewną zaporę bezpieczeństwa, bufor dla „zwykłych” zamachowców. Ci ostatni nie zaakceptować muszą się już kontaktować z ISIS bezpośrednio, jednak otrzymują przysłowiowe namiary na takich "menedżerów średniego szczebla".

Jest więc jakaś siatka ludzi, ale odrzucić każdy atak, jaki doświadczamy, jest efektem jej działań. Ona raczej asystuje obok dużych zamachach typu Paryż i Bruksela, a w tych mniejszych możliwe, że zamachowcy komunikują się z nią, by przekazać wspomniane wyznanie wideo.

Idąc tymże tropem - czy egzystujemy już w erze, gdy zawsze i wszędzie musimy spodziewać się zamachów, ataków? A może żyjemy w niej już od dawna, tylko teraz bardziej się boimy - ale bądź powinniśmy?

Bez strachu odrzucić ma terroryzmu. Od kilkunastu lat dżihadyści mówią, hdy będą zabijać nas na Zachodzie. Tylko pierwszy raz wydaje się, że osiągnęli masę krytyczną ludzi do odwiedzenia realizowania tych planów. Al-Kaida miała de facto kilkudziesięciu członków, an ISIS to twór złożony z tysięcy bojowników. Oczywiście, każdy z wymienionych nie nadaje się aż do zamachów, ale można ich umieścić np. w strumieniu imigrantów do Europy.

Proszę też zauważyć, iż w samej Syrii wydaje się już kilka tysięcy Europejczyków walczących po stronie Was Islamskiego. Niech z tych propozycji wybiorą stu… Niech powiedzie im się chociaż 1 atak, to jak w dodatku dołączymy ludzi inspirowanych poprzez ISIS, to tworzy się pewna masa krytyczna, suma wszystkich europejskich strachów z tym związanych. Tylko pamiętajmy, że to najczęściej „małe” ataki, a nie zamachy bombowe na setki ofiar. To nie jest także Bagdad, gdzie ciężarówka wypełniona po brzegi ładunkami wybuchowymi podjeżdża pod centrum handlowe i zabija kilkaset ludzi.

Co więc jesteśmy wstanie zrobić, żeby terroryści nie zaakceptować dyktowali nam trybu życia?

Jeśli będziemy na napady reagować atakami na muzułmanów, to tylko pogorszy materię.

Łatwo mówić. Przy wielu ludziach strach budzi się wręcz odruchowo a mianowicie kiedy widzą muzułmanina po windzie, metrze.

Pamiętajmy jednakże o jednym – nie zaakceptować można w ten sposób reagować w poziomie makro, polityki państw europejskich wobec zagrożenia, poprzednio którymi stają. Ostracyzm, niechęć i potem eskalacja wydaje się fatalna, bo jest w rękę ISIS. Te banki chcą, by na starym kontynencie płonęły meczety, chcą, żebyśmy „my” zaatakowali muzułmanów i by ci następnie schronili się pod ich sztandarami, niesłychanie tego pragną. Chcą walki domowej w Europie, czarno-białego świata, w którym oni będą jedną ze witryn internetowych apokaliptycznego i globalnego konfliktu zbrojnego.

Foto: Carl Court / Staff / Getty Images Miejsce lipcowego zamachu w Nicei

W takim razie na pułapie międzynarodowym jaki jest najdogodniejszy sposób walki z ISIS? Czy zupełnie jest pewien skuteczny?

Odpowiem tak: już należy zacząć zastanawiać się nad tym, co stanie się po Państwie Islamskim. W tej materii narasta pewna ciągłość: Al-Kaida została zmarginalizowana, a zastąpiło ją ISIS. Porównując do biznesu, istnieje pewien rynek, dzięki którym po prostu zniknęła jedna dominująca marka, a pojawił się następny brand. Tak więc w skali globalnej na pytanie "jak wojować z ISIS? " wydaje się już za późno.

Afganistan do dzisiaj odbija nam się czkawką, natomiast teraz w Syrii tenże efekt jest większy jak i również przyciąga ludzi z całego świata. Będziemy ponosić tego rezultaty przez wiele lat. Dlatego już trzeba myśleć, co ich zastąpi, natomiast przede wszystkim - co zastąpi ich na terenie Iraku, bo to przy dużej mierze nadal przygotowanie iracka. Nie wymazała do niej w przeszłości nawet towarzystwo 180 tysięcy amerykańskich wojowników w poniższym kraju.

Terroryzm stał się nie do odwiedzenia pokonania?

Niestety. ISIS wydaje się być tylko reprezentantem nurtu, który ma się dobrze od lat ‘80 XX stuleciu. Może zmieniać się naczelny aktor, przedstawiciel tego kierunku, ale to nie oznacza, że cały segment branży zniknie. Ten rodzaj terroryzmu był, jest, będzie i warto, żebyśmy sobie wówczas uświadomili. Przez paręnaście lat żyliśmy w przekonaniu, że wystarczyło pokonać Al-Kaidę i będzie po każdemu. To się w sporym stopniu udało, ale Syria dała kolejny zastrzyk ciepła całemu rynkowi terroryzmu, w tym Al-Kaidzie. Dlatego już musimy myśleć o tym, jak i kto będzie następnym przedstawicielem globalnego dżihadu.

To określenie, globalny dżihad… Sam Pan przed chwilą mówił, żeby nie oddawać muzułmanów ostracyzmowi, ja w studiach uczyłem się na temat terroryzmie, iż religia po nim to tylko okazję, zasłona dymna dla przemocy, nawet jeśli część terrorystów to osoby wierzące. Tak jak więc jest - terroryzm jest religijny, czy nie?

I tak, i nie zaakceptować. To, co często motywuje zagranicznych bojowników jadących do Syrii czy Libii, spośród religią ma niewiele połączonego. Ich poziom indoktrynacji islamistycznej jest często żaden, ale mają szereg powodów, dla których w swoim mniemaniu warto się spakować jak i również wyjechać albo dokonać ataku terrorystycznego w swoim państwie. Tak samo dla mnóstwo ludzi na miejscu, po Syrii czy Iraku, nie istnieje to nic wspólnego spośród religią. Ma zbytnio to wiele wspólnego spośród pieniędzmi, tym, że komuś nie powiodło się zawodowo bądź też powodami są wydarzenia personalne.

Foto: Day Donaldson / Flickr

Ale nie oszukujmy się: te osoby zapisują się do planu, którego jednak główną motywacją geostrategiczną jest przemeblowanie mapy świata. I ta pragnienie przemeblowania świata jest motywowana religią i tu tkwi problem. Wielu z tego motywu automatycznie utożsamia dżihadystów wraz z ogółem muzułmanów i poszukuje oparcia dla swoich tez w konserwatyzmie wyznawców tej religii lub w pierwotnego bezkompromisowym radykalizmie. I tutaj trzeba pamiętać, że wśród ogółu głównie konserwatywnych muzułmanów tylko część to radykałowie, a bardzo mała cząstka radykałów to zbrojni radykałowie – terroryści. Powinno się to sobie powiedzieć donośnie i uzmysłowić: gros radykałów nie ma najmniejszej chęci na popieranie terroryzmu Al-Kaidy lub ISIS wobec „nas”, Europejczyków. Ich zainteresowanie blokuje się do pracy morzem islamizacją swoich społeczeństw, pracy organicznej, u podstaw, nie o charakterze rewolucyjnym bądź zbrojnym. Nie lubią „nas”, ale nie mają najmniejszej ochoty nikogo mordować. Odrzucić stawiajmy ich w 1 szeregu z Al-Kaidą jak i również ISIS, to nadużycie.

Czyli opowieści o tych tysiącach “terrorystów islamskich” przekraczających granice UE to historia?

Gdy ludzie pytają mnie, gdzie są europejscy dżihadyści, odpowiadam: nie wiem, jednak wiem, że wielu stało się tu lata przed zaczątkiem kryzysu migracyjnego w Polsce. Tylko pamiętajmy, że to nie jest mainstream muzułmanów, których na świecie jest prawie 1, 5 miliarda, zaś terroryści działają wręcz w opozycji do islamu mainstreamowego, w opozycji do wiary swoich dziadków, wujków i rodziców. Odcinają się od mainstreamu, działają w podziemiu. Ale my w Polsce nie wdajemy się w ten drobny szczegół: operujemy na poziomie strategicznym odwołując się do przykładów jednostkowych. A wśród europejskich dżihadystów rozumienie islamu wydaje się być często żadne, o pierwotnego działaniu decydują czynniki wyjątkowe, gospodarcze, etniczne, zemsta przebrane w szaty radykalizacji. Podkreślę jednak – nie świadczy to, że wśród islamistycznych terrorystów w Europie nie posiada „prawdziwych” radykałów, fanatyków. Będą, to oni utrzymują tuż przy życiu sieć powiązań jak i również kontaktów na linii Europa-Afganistan-Bliski Wschód-Afryka Północna, sieć stworzoną w latach 80-tych i istniejącą do dziś, zasilaną przez kolejne generacje.

Podsumowując, owszem, ISIS wówczas projekt geopolityczny stworzony przy imię pewnej religii, wykorzystywanej instrumentalnie, ale jest to utwierdzone w bardzo konkretnej interpretacji tej religii, która odrzucić jest dominująca wśród muzułmanów. Tak naprawdę ludzie, którzy wymyślili ten rodzaj terroryzmu na Bliskim Wschodzie, dysponowali bardzo pokrętny stosunek do islamu, bo to zostały lewackie organizacje z Palestyny. A te stworzyły wtenczas połączenie PR-owe islamu wraz z terroryzmem, które dzisiaj trudno rozerwać.

To powiązanie krzywdzące dla większości muzułmanów?

Gdyby muzułmanie byli tacy źli, jak wiele jednostek uważa, to żaden Polak nie wróciłby z wakacji w Egipcie - a jakoś wracają. Ja w tym miejscu mieszkałem i nie zauważyłem, żeby Egipcjanie mieli prawdziwe inklinacje do nadużywania przemocy. Ja zawsze będę więc uciekał od ocen, że to “taka kultura”. Przy ISIS są setki narodowości.

I na naszym polega problem z naszym religijnym czynnikiem, a do tego nie rozumiemy geopolitycznego aspektu całej tej sytuacji.

Sam Pan przyznał, że istnieją pewne argumenty geopolityczne, które ISIS wykorzystuje, by usprawiedliwiać swoją działalność….

Oczywiście, nic nie uzasadnia terroryzmu, co nie przekształca faktu, że część zarzutów wobec Zachodu, które inspirowały zarówno Al-Kaidę, jak jak i również ISIS, ma z katalogów punktu widzenia sens. To jest zemsta za naszą polityczną i gospodarczą frekwencja w świecie islamu, która ma być źródłem wszelkich nieszczęść muzułmanów.

Foto: VICE News / YouTube Bojownicy ISIS wychwalają kalifat

ISIS stosuje zasadę: w pierwszej kolejności oddamy Wam pięknym zbyt nadobne, a potem wciąż zajmiemy Wasze terytorium. Bądź faktycznie oni mogą “zająć Zachód”, mówiąc szumnie? Pytam zupełnie poważnie, bo podejrzewam, że wielu Polaków bądź Europejczyków ma takie niepokoje.

Tak jak w latach 2006-2011 lekceważyliśmy ISIS, tak teraz często go przeceniamy. Na moje zaproszenie Polskę odwiedził prof. Richard English z University of St. Andrews, historyk terroryzmu jak i również w trakcie swojego wykładu powiedział ważną rzecz: ile wówczas już razy słyszał, iż zaraz jacyś terroryści przyjdą i nas zniszczą. Najpierw mieli to zrobić anarchiści, bo mają dynamit, którym mogą wysadzić wszystkich w powietrze. Potem byli straszni Palestyńczycy, który porywają samoloty. Po tym było Monachium i znowu panika: terroryści nas zniszczą, i mają po swojej stronie telewizję! Dzisiaj mamy ISIS, które dysponuje mediami społecznościowymi i znowu świat dzierży się zawalić. Otóż nie zaakceptować, świat się jakoś nie zaakceptować zawalił i nie zawali.

Ostatnio słyszałem nawet w TV eksperta, który mówił, że ISIS atakuje w Europie, bo już nie jest tak intensywne w Iraku. To bzdura, my tego nigdy nie zaakceptować wiemy. Koncentrujemy się dzięki europejskim przekazie, a więc czytamy propagandę ISIS przy językach europejskich i na rzecz narodów europejskich. I tam odnajdujemy płonące wieżę Eiffela, Watykan czy Colosseum.

A poza propagandą mającą wywoływać panikę, jak zasadnicza jest Europa dla ISIS?

Europa, owszem, jest ważna, to cel dalekosiężny lub średnioterminowy, ale pierwszym celem Państwa Islamskiego są szyici. A oni mieszkają między innymi w Bagdadzie, po Iraku. Obecnie jest trzydziestu pięciu prowincji ISIS, dziewiętnaście po jądrze, czyli Syrii i Iraku, a szesnaście poza nim. W pierwszej kolejności więc zabezpieczana jest zaplecze, an atakowani są ci naokoło - szyicki reżim Assada w Syrii, teoretycznie świecka Turcja.

Tak więc ataki będą odbywać się w Iraku, Jordani, a także w Turcji, to tam ISIS na wstępie spożytkuje swoją energię, aby po odejściu od formuły terrorystycznej utrzymywać to parapaństwo. My za szybko szafujemy wyrokami odnośnie działań ISIS. Słyszałem wypowiedzi, jakoby 80-90 proc. energii oni poświęcali na ataki w Europie, co jest niemożliwe, bowiem faktycznie walczą głównie dzięki linii frontu na Bezpośrednim Wschodzie, która to swoją drogą linia w tej momencie przesuwana jest na katalogów niekorzyść.

Cimoszewicz o przewalutowaniu: to wydaje się być dosyć mało realne Waluty