BMW i8 Roadster - nowa, sportowa hybryda bez dachu

Zapomnij o Aston Martinie, zapomnij o Ferrari. W pomarańczowym, metalicznym kolorze i z otwieranym dachem ten auto przyciąga spojrzenia kierowców i przechodniów jak magnes.

Wygląda niemal jak samochód koncepcyjne, a finał widowiska następuje, kiedy znajdujesz dogodne miejsce do zaparkowania i otwierane drzwi płynnym ruchem wędrują w górę. Design to nie wszystko, ponieważ ten samochód dzięki hybrydowemu napędowi jest pomostem między starą, dobrą motoryzacją natomiast cichą, elektryczną nowoczesnością.

Wnętrze

Drzwi bez ramek otwierają się go góry w podobny sposób, jak w i8 Coupe, a i wnętrze na pozór wygląda podobnie. Po chwili zauważam, że niestety wyruszać w podróż tym samochodem można wyłącznie we dwoje. Miejsce 2 tylnych mikro fotelików wybitnych z coupe, które mogły służyć do wożenia najmłodszych z klas 1-3, bądź toreb z zakupami zajęte zostało przez składany dach. Nieco inne są również fotele ze zintegrowanymi zagłówkami, już bez otworu na wysokości karku i spośród umieszczonymi w nich bocznymi poduszkami powietrznymi.

Foto: Łukasz Walkiewicz / Business Insider Polska Wnętrze (2)

Obsługa multimediów i danego auta jest prosta, intuicyjna i nie sprawi dużej ilości kierowców żadnego problemu. Po końcu system iDrive wydaje się być w tej chwili prawdopodobnie najlepszy na rynku. Małe rzeczy typu torebka lub teczka zmieszczą się zbytnio fotelami. Resztę bagażu powinniśmy schować do tylnego schowka udającego bagażnik. Miejsca w tamtym miejscu niewiele, ale średniej miary torba od Louis Vuitton z zapasową koszulą, kosmetyczką i bielizną na zmianę powinna się zmieścić.

Osiągi

Foto: Łukasz Walkiewicz / Business Insider Polska

Łączna potęga to 374 KM i 570 Nm. Połączenie zwyczajnego silnika z turbo i elektryczności daje solidnego „kopa” od najniższych obrotów. Przyspieszenie to teoretycznie 4, 6 sekundy do 100 km na godzinę, z tymże że gnanie na złamanie karku w tym samochodzie nie przystoi i w sumie nie jest jak przyjemnym. Raczej nie w dodatku został ten samochód zbudowany. Przecież nie ma tutaj ani włoskiego wściekłego jazgotu, ani złowrogiego amerykańskiego bulgotania. Dźwięk, który dociera do naszych uszu podczas szybkiej jazdy, jest tak wyjąwszy wyrazu, że najwięcej uciech daje elektryczna cisza, lub spokojny benzynowy cruising, kiedy podróżuję po zapomnianych, rodzimych, otoczonych łąkami i lasami drogach.

Jazda

Dzięki powiększonej o 70 proc. pojemności baterii teraz realnie jesteśmy wstanie przejechać około 30 kilometrów na samym prądzie. Do odwiedzenia wnętrza muszę się subtelnie wsunąć, jeśli myślisz na temat tym aucie, dobrze, ażebyś miał zdrowy i gibki kręgosłup. Kiedy jestem obecnie w środku, wrażenia będą jedyne w swoim rodzaju. Usadowiony tuż nad drogą sunę spokojnie przed mojej dziurki.

Foto: Łukasz Walkiewicz / Business Insider Polska

Komfort jest znośny, choć słabszej jakości drogi to nie jest ulubiona nawierzchnia owego auta. Choć solidnie wzmocnione względem coupe nadwozie odrzucić trzeszczy i nie skrzypi, to jednak czasem zmienia poważniejsze wyboje w nie bardzo przyjemne odczucia. Napęd na cztery koła potrafi mądrze rozdzielić moment obrotowy dzięki wszystkie koła, dzięki czemu nawet w szybko pokonywanych, dotkliwych łukach mamy wrażenie przyklejenia się do drogi. Wygładzone tłumienie z przodu jak i również sztywniejszy tylny stabilizator oddaliły mocno moment, kiedy pojawia się podsterowność.

Pieniądze

Foto: Łukasz Walkiewicz / Business Insider Polska

Żeby zostać okazicielem BMW i8 Roadster jesteś zobligowany mieć albo 700 100 PLN wolnych środków w koncie, albo wpłacić 175 000 PLN i poprzez kolejne 36 miesięcy opłacać raty leasingowe rzędu siedmiu 540 PLN brutto. Czy to dużo? Wszystko zależy od punktu widzenia, pamiętajmy jednak, że bezpośredniej konkurencji brak, an auto robi wrażenie jeszcze droższego, niż jest tak naprawdę. Gwoli wielu to wystarczające wartości.

W dwóch słowach

BMW i8 w wersji z brakiem dachu budzi pożądanie jak piękny przedmiot. Jest prędkie, choć nie oszałamiająco. Jest ekonomiczne, choć o wartościach producenta radzę zapomnieć, prawdopodobnie że będziemy się niesłychanie spokojnie toczyć kilkanaście kilometrów z domu do roboty i z powrotem, mając w obydwu miejscach szansę ładowania.

Foto: Łukasz Walkiewicz / Business Insider Polska

Elektrycznie chowany dach umożliwia nim jeździć przez cały rok, a w czułe dni pozwala cieszyć się bezpośrednim kontaktem z naturą. Nie brzmi wspaniale bądź nie brzmi w praktyce. Mimo wszystkich mikro wad jako całość sprawia, że czujemy się w zanim wyjątkowo. Nie jest racjonalny, więc nie ma sensu rozpatrywać go w kategoriach praktycznych. Ma dawać czyściutką radość i przyjemność wraz z obcowania z nim, natomiast z tego wywiązuje się z nawiązką.